j-labs case study

Rozwiązania Oczekiwania wobec przyszłego biura przekazano architektom. Na około 750 mkw. powierzchni, wynajętej w biurowcu powstają- cymprzy ul. Zabłocie i położonym zaledwie 100metrów od dotych- czasowej siedziby, projektanci zmieścili aż 14 niepowtarzalnych sal spotkań o różnym przeznaczeniu. Wwiększości były to niewielkie, maksymalnie 4-osobowe pokoje. Największa miała jednak zmie- ścić komfortowo nawet 12 uczestników narady. Do tego w planie znalazła się centralnie położona kuchnia, a wokół niej przestrzeń typu open space, przy czym od początku zakładano jej podział, m.in. za pomocą rozwiązań meblowych. Powołanie zespołu ambasadorów nowego biura to świetny pomysł. Pamiętaj jednak, aby znaleźli się w nim reprezentanci wszystkich działów firmy. Określ także zakres ich obowiązków oraz ustal harmonogram pracy. Bieszczady, Gorce, Bernina Na tym etapie szefowie firmy postanowili oddać pracownikom ster dalszej aranżacji biura. Raz, że projekt był duży i czasochłonny, a dwa – jak przekonywała Katarzyna Bucka – zaangażowanie ich w działania było sposobem na zwiększenie identyfikacji kadry z nową przestrzenią pracy. – O pewnych sprawach, np. budżecie na nowe biuro, siłą rzeczy nie można decydować gremialnie, ale dlaczego nie pozostawić do de- cyzji pracowników kwestii takich jak aranżacja miejsca, w którym będą spędzać znaczą część swojego życia? Przecież to oni przede wszystkim powinni czuć się w niej dobrze – wyjaśnia HR manager. Aktywizacja zespołu przebiegała dwuetapowo. W pierwszym zapytano pracowników w ankietach m.in . o oczekiwania wzglę- dem przyszłego biura oraz jego poszczególnych stref. Tą drogą zapadła decyzja o wyposażeniu jednej z sal w stół do piłkarzy- ków, a innej w worek treningowy. Pokłosiem głosowania są także nazwy poszczególnych sal spotkań. – Uznaliśmy, że powinien je łączyć jeden motyw przewodni. Sporo z nas lubi chodzić po gó- rach, dlatego zdecydowaliśmy, że każda sala nosić będzie nazwę łańcucha górskiego lub przełęczy alpejskiej. Dlatego mamy tu m.in . Bieszczady, Gorce, szwajcarską przełęcz Bernina i włoską Stelvio – tłumaczy Marta Antosiewicz. W drugim etapie spośród pracowników wyłoniono ośmiu am- basadorów nowego biura. Podstawowa zasada brzmiała: zero przymusu. – Nie narzucaliśmy nikomu obecności w tym gronie. Chcieliśmy, aby w składzie znalazły się wyłącznie osoby, które czują, że sprawdzą się w tej roli. Okazało się, że nie było problemu ze znalezieniem kandydatów. Ludzie naprawdę chętnie się anga- żowali, czuć było oczekiwanie, nawet ekscytację tym, że tworzy- my nowe biuro. Równie ważne było to, aby skład ambasadorów odzwiercie- dlał strukturę działów – inżynierów IT, administracji, handlowców i HR. To także się udało. W toku dalszych prac, nadal dobrowolnie, wybrano osobę stojącą na czele „Pączków w maśle”, bo tak na- zwali swoje grono członkowie. Wymyślona z przymrużeniem oka nazwa spuściła powietrze z poważnie brzmiącej funkcji ambasa- dora. Wpisała się także w swobodę, niezwykle ważną cechę DNA firmy. – Reszcie pracowników bardzo się to spodobało. Wmailach staraliśmy się ich na bieżąco informować o postępie prac. Wiemy, że uśmiechali się, gdy dochodzili do końca, bo podpisywaliśmy się słowami: „Pozdrawiają – Pączki w maśle” – wspomina Katarzyna Bucka, jeden z „Pączków”. — przeanalizuj sytuację wyjściową — zaangażuj pracowników — wybierz sprawdzonego partnera — dobierz rozwiązania ułatwiające pracę — uczcij przeprowadzkę 10

RkJQdWJsaXNoZXIy NjYyNzM2