j-labs case study
Wyzwania Siedzibą główną j-labs niezmiennie pozostaje Kraków, a dokład- nie – od 2015 roku – biuro na ul. Przemysłowej w dzielnicy Zabłocie. Wcześniej pracą kierowano z poddasza połówki domu typu bliź- niak, położonego w Borku Fałęckim na obrzeżach miasta. – To były dosłownie garażowe warunki, jak na początkującą firmę z branży IT przystało. Ani klimatyzacji, ani ergonomii, a toaleta była połączo- na z niewielką kuchnią. Żartowaliśmy nawet, że za jednym zama- chem można było sobie nastawić wodę na kawę, podgrzać obiad, popracować przy biurku i skorzystać z ubikacji – wspomina Kata- rzyna Bucka. – Biuro na Przemysłowej było więc ogromnym prze- skokiem cywilizacyjnym. Ale nie miało efektu WOW! W zasadzie tylko białe ściany, wykładzina i biurka. Kuchnia liczyła dosłownie kilka metrów kwadratowych powierzchni i zazwyczaj panowała w niej duchota. A co najważniejsze, byliśmy podzieleni na trzy po- mieszczenia w dwóch klatkach schodowych połączonych przemy- słową rampą. To odbijało się na komunikacji między nami. Z kolei wygląd budynku raczej nie wystawiał nam dobrej wizytówki przed osobami z zewnątrz, co na pewno utrudniało pracę. Nie było efektu wow! Względy wizerunkowe to nie jedyny powód decyzji o zmianie biura. Podstawową przyczyną był brak miejsca. Firma już wtedy bardzo się rozrosła, a w perspektywie miała dalsze powiększenie kadry. Miejsca brakowało także w czasie eventów organizowanych przez j-labs dla osób z zewnątrz. Były momenty, że biuro dosłownie pę- kało w szwach. Zmiana biura była także świetną okazją, aby rozwiązać inne bolączki doskwierające pracownikom w budynku na Przemysło- wej. Na szczycie ich listy była zdecydowanie za mała liczba sal spotkań, w których można by omawiać projekty w mniejszych grupach lub rozmawiać przez telefon, nie przeszkadzając reszcie. Przy notorycznym obłożeniu zaledwie dwóch przeznaczonych ku temu pomieszczeń, open space przypominał chwilami wnętrze ula. Wystarczająca ilość przestrzeni do różnorodnych spotkań stała się więc priorytetem. Momentami biuro pękało w szwach Firma potrzebowała otwartej przestrzeni wspierającej komunikację, a jednocześnie umożliwiającą spokojną pracę koncepcyjną. — więcej miejsca do pracy i sal spotkań — lepsza komunikacja — poprawa wizerunku — utrzymanie klimatu start-up’owego 08
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjYyNzM2